Jak wykształcić dziecko na posłusznego robotnika?

Każdy z nas, gdy żyje jeszcze w kawalersko-panieńskim stanie lub gdy właśnie bierze na ręce nowo-narodzone niemowlę zadaje sobie to pytanie: Czy zdołam wykształcić dziecko na posłusznego robotnika? Czy urzędy i korporacje będą miały z niego pożytek? Czy partia przetrwa dzięki jego głosom, gdy ja nie będę miał już siły głosować? Czy to niemowlę przyczyni się do trwania pięknego świata konsumpcji masowej? A może nie dam rady? Wychowam dziwaka, który nie da się zabić za nowe trampki? Chodzącego swoimi drogami indywidualistę, który nie zechce pracować przez czterdzieści pięć lat na swój kredyt hipoteczny? Jeżeli masz dziecko, albo tylko o nim myślisz koniecznie przeczytaj poniższe rady, które uchronią je od tego ponurego losu.

 

I MASOWOŚĆ

Aby wykształcić dziecko na dobrego robotnika powtarzaj mu do znudzenia, że nieważne jest osiągnięcie wysokiej jakości, specjalizacji w jednym kierunku zgodnym z zainteresowaniami. Ważne jest zdobycie „wiedzy ogólnej”, po cząstce z każdego tematu. Kiedy dziecko w to uwierzy i osiągnie wiek młodzieńczy, powiedz mu, że jest zupełnie na odwrót. Każ mu znaleźć jedną dziedzinę, wąską specjalizację, którą będzie miało zająć się do końca życia. Sprytne? Sprytne – najpierw przez trzynaście lat podcinaj mu skrzydła, dbaj o to, żeby nie zainteresowało się czymś za bardzo, a potem każ mu wybierać już tylko z dziedzin, na które zwracałeś jego uwagę przez te lata. Może przecież wybrać czy dokręcać śrubki przy taśmie montażowej czy też przekładać papiery w biurze.

 

II SZKOŁA

Aby wykształcić dziecko na dobrego robotnika pamiętaj by zapisać go do szkoły. Żartowałem. Nie musisz go nigdzie zapisywać, skazanie odbywa się samoczynnie, niemal automatycznie, wystarczy że dziecko się rodzi, a tam gdzieś już drwal wybiera drzewo na ławkę przy której spędzi swoje dzieciństwo. Czy może istnieć kara bez winy? Najwyraźniej tak.

Aby wykształcić dziecko na dobrego robotnika pamiętaj by zapisać go do szkoły. Dobry robotnik to taki, który może zostać zastąpiony przez każdego innego robotnika. Zły robotnik, to taki który nie może zostać od ręki zwolniony, któremu nie można pokazać bramy zakładu i powiedzieć: Śmiesz prosić o podwyżkę? Widzisz? Tam czeka tysiąc takich nieudaczników jak ty. Każdy z nich umie dokładnie to samo co ty. Tylko fabryka absolwentów jest w stanie zapewnić tylu chętnych do pracy robotników. Osoby edukowane indywidualnie, cóż… wymówię te straszne słowa: zostają artystami i  wolnomyślicielami. A dobry robotnik nie powinien ani zadawać pytań o sens wykonywanej przez siebie pracy, ani nie wykonywać jej śpiewająco, bo wtedy inni robotnicy mogliby nie tylko posłyszeć ten śpiew, ale również go podjąć. Brrr.

III ZAJĘCIA

Także czynności, które dziecko wykonuje poza szkołą upodobnij do tych, które będzie wykonywało w biurze – nowoczesnej fabryce. Podziel je na wiele małych czynności, które będą maksymalnie powtarzalne, poukładane i łatwe do opisania. Każdą z nich oceniaj, ale o tym za chwilę. Dzieci lubią spędzać czas bezczynnie, grać w piłkę albo ganiać za motylami. Jeżeli chodzi o granie w piłkę, to bierz przykład ze szkoły, a zresztą z motylami zrób to samo. Pokaż dziecku jak prawidłowo ganiać motyle, jaką ma mieć postawę i jaki strój. Którą nogą powinno zaczynać łapaninę, a którą kończyć. Nakaż mu skakać prawidłowo i wyznacz normy – ile motyli może złapać i jak ma się wtedy czuć. Pokaż mu jak przeliczyć każdy krok, który wykona na drodze do motyli, na własną satysfakcję, a na końcu zrób egzamin z wiedzy teoretycznej.

Nie musisz czuć się nieswojo jeżeli nie potrafisz upodobnić czynności poza szkolnych do tych ze szkoły. Przecież od robotnika, którym jesteś nie należy tego wymagać. Zapisz dziecko na mnóstwo zorganizowanych zajęć pozalekcyjnych – tam nauczyciele w przebraniu załatwią, tę sprawę za Ciebie. Pozostały czas pozwól spędzać dziecku przed ekranem. W ten sposób dziecko będzie cały czas zajęte – niech się przyzwyczaja do fabryki, tam też nie ma miejsca ani na zbyt duże emocję ani na nudę. Nuda prowadzi do samodzielnego myślenia, które unieszczęśliwia robotnika. Czy naprawdę chcesz zrobić to swojemu dziecku?

IV ROZWARSTWIENIE

Aby wykształcić dobrego robotnika, koniecznie oceniaj. Jak najwięcej. Jeżeli nie wiesz co oceniać i zgodnie z jakimi zasadami, nie przejmuj się. Możesz codziennie wymyślić coś nowego, ale generalnie nagradzaj posłuszeństwo. Karz samowolę. Jeżeli nie masz siły naprawdę nagradzać dziecka nie przejmuj się. Wymyśl system ocen, egzaminów, klas – dziecko przez lata będzie zadowolone. W którymś momencie zorientuje się, że zostało oszukane, a stopnie które zbierało z takim zapałem służyły tylko dyscyplinowaniu go, ale nie zdenerwuje się na tyle mocno, by w dorosłym-robotniczym życiu przestać pożądać podobnych błyskotek. I o to chodzi.

Dziel i rządź – działaj zgodnie z tą zasadą sprawowania władzy. Jeżeli Twoje dziecko ma w piaskownicy zieloną bluzę pokaż mu dziecko z różową bluzą i powiedz, że może kiedyś na taką zasłuży. Pokaż mu też dziecko w niebieskiej bluzie i powiedz, że jak będzie niegrzeczne, to dostanie taką.

V CYWILIZACJA

Trzymaj dziecko w zamkniętym pomieszczeniu z dala od przyrody. Dlaczego? A widziałeś kiedyś kwiatki przy taśmie montażowej? Drzewo w księgowości? Psa w kancelarii? Zostaw drzewa drwalom.

 

 

Ostatnio zakupiłem bibliotekę książek biznesowych. Interesujące jak wiele z nich odnosi się do edukacji. I mimo tego, że różni autorzy mają inne podejście do budowania firmy i zarabiania pieniędzy, to zadziwia, że gdy zajmują się tematem systemu edukacji zaczynają mówić praktycznie jednym głosem. To właśnie zainspirowało mnie do stworzenia tej notki.  Dzisiejsza część powstała na podstawie fragmentu książki: Marketing za przyzwoleniem

Aby lepiej to zrozumieć, przypomnij sobie czasy, gdy chodziłeś do szkoły. Szkoła podstawowa od zawsze była odzwierciedleniem tego, co się działo w naszej kulturze. Dwieście lat temu ludzie byli rzemieślnikami. Mieli do dyspozycji niewiele urządzeń mechanicznych, pracowali tylko nad kilkoma produktami jednocześnie i wytwarzali przedmioty, które były unikalne i miały wysoką jakość*.

Szkoła wyglądała podobnie. Budynek miał tylko jedną salę, w której utalentowany nauczyciel indywidualnie współpracował z każdym uczniem. Po kilku latach szkoła wydawała na świat młodych ludzi z solidną wiedzą.

Potem nadeszła rewolucja przemysłowa, która zmieniła na zawsze charakter naszej pracy. Wpłynęła ona również na sposób nauczania. Szkoły przestały być miejscem, w którym jeden nauczyciel z zaangażowaniem przekazuje swoją wiedzę niewielkiej grupie uczniów, a zamieniły się w swoiste fabryki absolwentów.

Każda sala lekcyjna przypomina stanowisko pracy przy taśmie produkcyjnej w fabryce. Biurka stoją ustawione równo w rzędach. Nauczyciele muszą uczyć według jednego, wspólnego programu nauczania. Nikt nie wymaga już od nich, żeby z zaangażowaniem wykonywali swoją pracę; ich jedynym zadaniem jest dobre wykonywanie poleceń przełożonych. Pod koniec każdego semestru uczniowie przesuwają się o jedno miejsce do przodu przy linii montażowej.

Uczniowie, którzy nie pasują do swojej „grupy” przy taśmie produkcyjnej, są usuwani i przydzielani do specjalnych programów. Uczniowie, którzy nie spełniają standardów jakości wytyczonych przez scentralizowaną komórkę kontroli jakości, są dyscyplinowani, „naprawiani” albo odrzucani.

 

Ty zostałeś „naprawiony” czy odrzucony? 😉

 

cdn.

 

 

  • wszystkie pogrubienia moje
  • cytat pochodzi z: Seth Godin, Marketing za przyzwoleniem, Helion, Gliwice 2014, książka pochodzi ze zbiorów Antykwariatu Szarlatan
Share Button
  • Odwiedzin43881

Opublikuj komentarz