Ushuaia cz. 1. Biblioteka na końcu świata.- korespondencja od Dawida

Ushuaia, czyli el Fin del Mundo, właściwie nie jest końcem świata. Zgodzić się jednak należy, iż znajduje się tu biblioteka, którą można uważać za najniżej położoną na południe – czyli na końcu świata.

biblioteca-blog-chwile-na-miare-01.jpg

Mała skarbnica wiedzy została otwarta w 1926 roku i liczy około 50 000 pozycji. Dla 450 użytkowników, biblioteka zatrudnia dwunastu pracowników – w tym wyspecjalizowanych do pracy z niewidomymi. Placówka posiada niezbędny sprzęt i oprogramowanie do pracy z ludźmi z wadą wzroku. Poza tym, dostarcza książki dla czytelników zarówno w Ushuaia, jak i pobliskich miejscowościach.

 

biblioteca-blog-chwile-na-miare-16

Zlokalizowana jest na zachodnim początku San Martin – głównej ulicy turystycznej. Zwiedzający, zajęci zakupami pamiątek i marnowaniem czasu, obżerając się w zatłoczonych, skomercjalizowanych restauracjach, zapominają o małym, aczkolwiek ciekawym i tajemniczym miejscu, jakim jest owa biblioteka.
Po kilkugodzinnej obserwacji nie udało mi się dostrzec żadnego turysty przekraczającego próg Biblioteca Popular Sarmiento. C’est la vie.

 

biblioteca-blog-chwile-na-miare-11

biblioteca-blog-chwile-na-miare-12

Dla mnie Ushuaia właściwie jest początkiem świata pełnego nadziei. Przyznam jednak, że czasami odczuwam zwątpienie w możliwości dostania się na Antarktydę jachto-stopem. Od tygodnia włóczę się po porcie i rozmawiam z żeglarzami, pytając czy nie potrzebują kogoś do pracy na jachcie, w zamian za darmowy transport na biały kontynent. Na razie bez powodzenia. Wczoraj byłem najbliżej osiągnięcia upragnionego celu. Hank – przyjemny, choć humorzasty kapitan pływającej piękności Sarah, W. Vorwerk oznajmił, że jeśli nie pojawi się dziewczyna, która miała pełnić funkcje kucharza, będę mógł zająć jej miejsce. Po trzech godzinach oczekiwania, pojawiła się uśmiechnięta kucharka, i z radością postawiła pierwsze kroki na pokładzie. W takich momentach pojawia się cisza, wszystko się zatrzymuje i oddala. Świat przestaje się kręcić. Wstaję i idę przed siebie. Czasami zajmuje mi to kilka godzin – wędrówka bez celu ze spuszczona głową. Wpatrując się w ziemię, czuję ulatującą cząstkę nadziei, która każdego dnia odchodzi i przychodzi. Szum samochodów, uliczny gwar są słyszalne, ale nie absorbujące – jakby za szybą. Czuję się jak mały chłopiec, który zgubił zabawkę, proste uczucie, ogłuszająca dziecięca naiwność.

biblioteca-blog-chwile-na-miare-14
Najgorszy moment przeżyłem podczas rozmowy z australijską właścicielką jachtu komercyjnego. Po usłyszeniu, że nie mam pieniędzy na zapłatę za rejs i chciałbym zaoferować pracę w zamian za pobyt na jachcie, Kathrerin zaśmiała mi się prosto w twarz, odwróciła i bez słowa odeszła….

biblioteca-blog-chwile-na-miare-09

Processed by: Helicon Filter;
Popołudnia są przyjemniejsze. Objadam się czekoladą i lodami. W samotności przemierzam zakamarki. Często rozmawiam z Gustawo – właścicielem sklepu ze zdrową żywnością…

       biblioteca-blog-chwile-na-miare-10    biblioteca-blog-chwile-na-miare-01.jpg

biblioteca-blog-chwile-na-miare-01.jpg

biblioteca-blog-chwile-na-miare-01.jpg

biblioteca-blog-chwile-na-miare-01.jpg

biblioteca-blog-chwile-na-miare-01.jpg

Tekst i zdjęcia Dawid S.

Bibliofilu – prześlij nam zdjęcia ze swojej biblioteki lub takie, które ukazują jej perły – opublikujemy je na tym blogu.

Share Button
  • Odwiedzin12022

Opublikuj komentarz