Transatlantyki na oceanach… Ach! Wybrać się w rejs…

O Titanicu wszyscy słyszeliśmy. Nie każdy już jednak pamięta, że i Polska miała swoje transatlantyki. Doprawdy nie wiem czy moja babcia dałaby radę wdrapać się na dziób, któregoś z tych statków, ale jeżeli na pokładzie znalazłby się jakiś Leonardo DiCaprio, to kto wie…

Dziś próżno by szukać transatlantyku, którego portem macierzystym byłaby Gdynia. Coś tam pływa z portów Morza Śródziemnego, ale czy taki rejs dorównuje tym z dawnych lat?  Czy ujrzymy przechadzające się po pokładach Panie, odziane w parasolki, rękawiczki i kapelusze? Czy wszędobylskie satelity pozwolą dopłynąć do nieznanych lądów, pełnych białych plam? Z pewnością nie spotkamy już Ernesta Hemingwaya, który na Jagielle wraz  żoną opuścił Kubę.

Zostały wspomnienia. Skrywane w sercach. Spisane maczkiem w pamiętnikach. Niektóre wydrukowane. Zostały ślady: zasuszony wiatr i sól na pocztówce. Kilka z nich udało się odszukać:

T.S.S. Kościuszko – jedwabna chusteczka, którą pasażerowie otrzymywali po przybyciu na statek.

antykiBlog-Chwile-na-Antyki-Wroclaw-023

antykiBlog-Chwile-na-Antyki-Wroclaw-021

Popielniczka M.S. Batory, ciekawy projekt – nawiązujący do sztuki ludowej: metalowe „frędzle”, „jodełka” i „ćwieki” – zapewne dobrze kojarzyły się emigrantom, zsiadającym na ląd w Ameryce i tam dożywającym swego żywota.

antykiBlog-Chwile-na-Antyki-Wroclaw-025

antykiBlog-Chwile-na-Antyki-Wroclaw-027

A to lampa okrętowa angielskiej firmy Viking. Wprawdzie nic mi nie wiadomo aby była używana i na polskich okrętach, ale jest tak śliczna, że nie mogłem sobie odmówić pokazania jej tu : )  Często zdarzało się też, że rozpoczynając podróż w Gdyni pasażerowie przesiadali się w kolejnych portach pod obce bandery. W tle: pasażerowie : )

antykiBlog-Chwile-na-Antyki-Wroclaw-010

M.S. Sobieski w porcie, fot. St. Izdebski

antykiSobieski-Antykwariat-Wroclaw

O jednej z takich podróży już raz pisałem:

Stanisław Karolewski, Szarlatańskie wersety. Rok w antykwariacie, Wrocław 2015

Wciąż urzeka mnie czar tych podróży. Urok bezkresu czasu zawieszonego w przestworze błękitu – nieba i oceanu. A może to czasoocean. Czas na nicnierobienie. Na niemyślenie. Nicnierobienie po raz wtóry. I łagodne kołysanie.

Share Button
  • Odwiedzin26632

Opublikuj komentarz