Święto Zmarłych przed kilkoma laty (Szarlatańskie Wersety)

Podobno jesienią łatwo o miłość. Gwiazdy świecą inaczej. Antykwariusze zadurzają się w nowo przybyłych do miast studentkach pierwszego roku. Kochanie spływa z gwiazd Wielkiego Wozu zwieszającego się nad horyzontem i uderza wprost w nasze karki, pamiętające jeszcze letnie pieszczoty słońca.

Nie ma ucieczki.

Na przełomie października i listopada woda wraca z nieba na ziemię. Granica dzieląca światy, staje się cienka i chwiejna. Zaś w chwilach rozbłysków na gwieździe Merak: opada kurtyna iluzji. Gdy błyska Benatnash: świat żywych i zmarłych stapia się w jedno.

Dusze czekają na ten dzień cały rok a żywi choć wolą o nim nie pamiętać, kierowani aurą gwiazd ruszają ku przodkom – zanieść im nadzieję i ogień.

Mimo, że nie przyszedł jeszcze czas największych deszczy droga do naszego domu tonie w błocie. Wytaczamy się więc powoli. Nie mamy daleko. Mijamy kilka pól pełnych lastriko zastawionego plastikowymi zniczami i wjeżdżamy na drogę do lasu.

Zapalamy ogień pod tablicą – jeszcze przy ścieżce. Wykuty w granicie napis głosi: „Starożytne kurhany. Sprzed 3 500 lat.” Nikt tak naprawdę dziś nie wie, kto usypał te wzniesienia. Kim byli ci którzy pod nimi śpią. Przedzieramy się przez młodniak porastający zbocza grobowców. Coś tam było u Tolkiena, ale tu jedynie otoczenie jest zimne i bezsłoneczne. Po przekroczeniu kręgu Kurhanów znów słychać zwierzęta a słońce wychyla się zza chmury. Po plecach suną strumienie energii. Stoimy chwilę, po czym wyjmuję termos z gorącą zupą. Trochę wypijamy, resztę ulewam na ziemię.

Następny przystanek robimy na zboczu wiejskiej góry. Pod drewnianym kościółkiem rozciąga się ewangelicki cmentarz. Najstarsze zachowane śmierci pochodzą z osiemnastego wieku. Za drewnianym płotem pasie się krowa. Cmentarz restaurowała Unia Europejska, podaje też numer elektronicznego przewodnika. Dzwonię, ale nie odbiera. Słychać tylko muzykę jak z Lata z radiem.

Choć to niełatwe – sprawić przyjemność zmarłym – dziś chyba nam się udało. Cieszy ich zupełnie to samo co nas.

Dziady-blog-chwile-na-miare

 Był to fragment książki: Szarlatańskie Wersety

Share Button
  • Odwiedzin46595

Opublikuj komentarz