Poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Żyjemy w państwie totalitarnym.

Dopóki jesteś młody możesz w swej zaprzątniętej ideałami i romantyzmem głowie widzieć świat takim jakim chciałbyś go widzieć. Kiedy jednak stajesz się odpowiedzialny za to by Twoje dziecko miało co jeść zaczynasz dostrzegać rzeczywistość taką jaką jest. Nie zaczynasz? Tym gorzej dla ciebie.

Żyjemy w państwie totalitarnym. Co jakiś czas, jak ostatnio, urządza nam się igrzyska, które mają nas przekonać do tego, że to państwo demokratyczne czyli cud miód orzeszki starożytne Ateny – o co już szkoła zadbała żeby kojarzyło się nam z mądrością, rozkwitem a zwłaszcza brakiem niewolnictwa.

Aby nas w tym utwierdzić prócz igrzysk-wyborów, pozwala się obywatelom czasem trochę pohasać – tak żeby smycz nie uwierała za bardzo. A to wczasy w Bułgarii, a to talon na Fiata, a to możliwość przekroczenia granicy na podstawie innego dokumentu niż wcześniej, a to kilka lat tanich pieniędzy, a to możliwość niepoddawania się zabiegom medycznym, a to możliwość edukacji domowej. Jednak nawet te pozory wolności mają być tylko pozorami. Kiedy rzeczywiście zechcemy wyjechać do Bułgarii jak sąsiad, okaże się, że nie możemy. Talon na Fiata też jakoś nie przychodzi a aby zająć się edukacją własnych dzieci potrzebne są zaświadczenia, zapisy, egzaminy, podstawa programowa i niewiadomocojeszcze.

Pierwszą miną, która na nas czeka gdy dziecko kończy pięć lat(jak to szybko mija), jest obowiązek szkolny a gdy chcemy go spełnić w ramach edukacji domowej, musimy uzyskać opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

 

Państwo totalitarne, system władzy, w którym państwo całkowicie kontroluje wszelkie sfery życia obywateli w celu całkowitego podporządkowania sobie jednostki, ścisłej kontroli nad każdym aspektem jej życia. Państwo to preferuje określony przez siebie model posłusznego mu obywatela i wszelkimi dostępnymi sposobami stara się wpoić całemu społeczeństwu. Model obywatela jest jeden – zgodny z ideologią przewodnią państwa, wszelki pluralizm poglądów i postaw jest bezwzględnie niszczony.

W celu wpajania oficjalnej ideologii tworzy się system indoktrynacji realizowany za pomocą różnych form propagandy, od prasowej poprzez system szkolnictwa, nauki i wychowania do różnych form przymusu i terroru. W efekcie następuje pozbawienie jednostki jej prawa do prywatności życia i ścisłe jej uzależnienie od doraźnych interesów państwa.  (wyróżnienie S.K.)

źr.: http://portalwiedzy.onet.pl/16339,,,,panstwo_totalitarne,haslo.html (Przytaczam tu celowo Onet a nie jakieś szpargały ze stuletniego słownika – dzięki temu można stwierdzić, że system sam się tak definiuje).

 

Czyli zgodnie z powyższą definicją albo decydujemy się na system indoktrynacji realizowany (…) poprzez system szkolnictwa, albo próbujemy go nieco uchylić poprzez e.d. i wtedy następuje pozbawienie jednostki jej prawa do prywatności życia, co realizowane jest już na etapie przygotowawczym czyli podczas wizyty w poradni. Zarówno poprzez sposób przeprowadzenia badania jak i przez sam fakt konieczności jego odbycia – co badanie miałoby wykryć a co uniemożliwiałoby e.d. a jednocześnie nie było przeciwwskazaniem do podjęcia edukacji w państwowej szkole? – wszak przed przyjęciem do niej nie przeprowadza się żadnych badań – czyli każdy się nadaje.

 

W pierwszej kolejności ja idę na dywanik pani psycholog – sprawdza moją motywację do podjęcia e.d. i próbuje dowiedzieć się wszystkiego o ewentualnych traumach, urazach i chorobach Nataszy – wciąż wraca do tego tematu, ale cóż… nie mam wiele do powiedzenia. Oczywiście zostaje naruszone prawo do prywatności życia, zarówno moje jak i mojego dziecka. Ponieważ dbam o to by nie zostało naruszone zanadto, po badaniu Nataszy pani psycholog próbuje jeszcze z moją żoną – tu się już jednak nie kryje i opowiada swoje fantazje na temat edukacji domowej, której jest przeciwna.

Badanie dziecka jest głównie testem na inteligencję, okazuje się że dziecko jest trzy razy inteligentniejsze od tatusia(co akurat wiedziałem i powiedziałem bez testu). Zastanawiam się co by było gdyby Natasza skończyła z kiepskim wynikiem – wtedy nadaje się do szkoły a do e.d. nie?

Oczywiście, pewnie kiepsko trafiliśmy, są jeszcze mile, przyjaźnie nastawione do dzieci, panie psycholog, ale sam obowiązek takiej wizyty jest już naruszeniem prawa do prywatności życia. Ponadto nie wiadomo skąd brać te panie, jak je odszukać? Do poradni trafiliśmy „z polecenia” i to z kilku źródeł, wizyta była droga, ale wydawało się, że to zapewni minimalny poziom – jak w przypadku lekarzy. Czy rodzic ma czas, siły i obowiązek by nie poczuć się zgwałconym, prześwietlać sylwetki kilku/kilkudziesięciu specjalistów?

Oczywiście zaprowadziłem dziecko i na drugą część badań. Będzie narażone i na gorsze rzeczy. Może się okazać, że któregoś dnia państwo w którym żyje zamknie je w klatce. Jednak nie należy ani wtedy ani teraz uważać zaistniałej sytuacji za normalną. I właśnie o tym traktuje, ten przydługi wpis – bo prawo jest bardzo łatwo zmienić a to my jesteśmy suwerenami naszego życia, warto o tym pamiętać.

Ktoś powie, że zawsze tak było. Zawsze jacyś dorośli sprawowali władzę nad dziećmi i chodziły one do rożnego rodzaju szkół. Jednak należy zadać pytanie kiedy „zawsze”? Zadziwiające jest to jak rzeczywistość historyczna oglądana przez okno podręcznika do historii, filmów i innych popularnych wyobrażeń nie przystaje do rzeczywistości oglądanej przez okno tekstów z epoki o czym stale się przekonuję i o czym na łamach tego bloga przypominam. Istnieje też podstawowa różnica między tym czego dziś doświadczamy a tym co jest normalne, co społeczności wypracowały na przestrzeni stuleci. Tą różnicą jest wzajemna odpowiedzialność dorosłego za dziecko i na odwrót. W małej społeczności, nazwijmy ją wioską, gdy dziecko miało do czynienia z wodzem, radą starszych czy jakąkolwiek inną władzą, to ta władza zdawała sobie sprawę, że będzie żyć obok tego dziecka, które wkrótce stanie się dorosłym i że los wioski od niego zależy. Sytuację z poradnią należałoby raczej przyrównać do sytuacji, kiedy dziecko z wioski zostałoby zaprowadzone do czarownika spoza wioski, który miałby pozwolić ludziom z wioski na zatrzymanie i wychowywanie po swojemu własnych dzieci. To nie jest normalne i nigdy nie było.

Ostatnio coraz częściej tęsknię za życiem w wiosce. Za społeczeństwem dzikich.

stanislaw-karolewski-panstwo-totalitarne-blog-chwile-na-miare.jpg

 

Share Button
  • Odwiedzin49976

6 komentarzy

  1. Wszystko obraca się wkolo pieniędzy,mam dziecko autystyczne i co. Uczęszczalo na wczesne wspomaganie w placówce przedszkola,po czasie zabrano mu uczęszczania. Jak domagalem się o swoje ,to uslyszalem od prezes,ze moje dziecko tak zalatwi ze w mieście nie trafi do żadnej placówki ani lekaza.Wiec w naszym kochanym kraju licha się tylko znajomości ,koneksje i pieniazki jakie można zarobić na chorych i nie tylko

  2. „co badanie miałoby wykryć a co uniemożliwiałoby e.d. a jednocześnie nie było przeciwwskazaniem do podjęcia edukacji w państwowej szkole? – wszak przed przyjęciem do niej nie przeprowadza się żadnych badań – czyli każdy się nadaje.” – dokładnie zadaję sobie to samo pytanie!!!
    „Ostatnio coraz częściej tęsknię za życiem w wiosce. Za społeczeństwem dzikich.” – i dokładnie mam tę samą tęsknotę…choć w obliczu tego, że wczoraj trafiłam na artykuł o przymusowym obrzezaniu dziewczynek w Egipcie, zaczęłam się zastanawiać czy wiem co mówię…
    PS. Sądząc po zdjęciu to już jakąś swoją wioskę macie 😉 podoba mi się 🙂

  3. Oj, za wioską to ja straaasznie tęsknię. Strasznie tęsknię za polem i lasem – czy to jakaś choroba cywilizacyjna czy coś? A co do badań w poradni to też mnie intrygowało dlaczego są badania czy dziecko nadaje siędo ed a nie ma badań czy dziecko nadaje się do edukacji szkolnej. Czasem mam wrażenie że żyjemy w jakimś cyrku a nie w normalnym państwie (ale co to jest normalne państwo?)…

Opublikuj komentarz