Malinowa zagroda.

Takie czasy. W spożywczym kupimy i detergenty i warzywa, księgarnie kuszą zabawkami i plastikowymi kubkami, z kolei tylko patrzeć jak do gospodarstwa domowego będziemy chodzić na piwo.  Do antykwariatu ludzie chcą przychodzić na… :

– Dzień Dobry, czy to antykwariat?

– Dzień Dobry, tak.

– Ale czy mają Państwo książki?

– Mamy.

– A to kawusi można się napić?

(kurtyna)

 

Zaś w Malinowej Zagrodzie można się spodziewać.. no właśnie, serów. I bardzo dobrze, bo choć maliny ubóstwiam, to zaczekam na nie do lata.

Zagrodę znalazłem chodząc swymi internetowymi ścieżkami, prosta witryna sprzed lat, żadnych tam e-sklepów czy innych płatności kartą. Ale stoi na niej wyraźnie, że ścieżka doprowadziła mnie we właściwe sery, to jest strony. Krowy, kozy, mleko, serowarnia.

Piszę. I zapominam.

Na drugi dzień odzywa się telefon. Głos budzi zaufanie, wie o czym mówi, wie co robi. Sery takie, takie, takie. Tylko krowie, bo na kozie za wcześnie, dopiero trawka się zieleni, dopiero będą ją skubać, potem trzeba wydoić i jeszcze poczekać na ser – dziś krowie, o kozie proszę zadzwonić potem, bo gospodarstwo ekologiczne, więc kóz zimą nie dokarmiamy czymś tam niedozwolonym, mleko dadzą po objedzeniu się trawą czy inną koniczyną. Głos bywa wprawdzie we Wrocławiu na jarmarku, który nazywa się „Długa droga”, ale jako człowiek pracujący (to jednak lepiej brzmi niż leniwy, nieprawdaż?), wybieram wysyłkę.

Po tygodniu przychodzi mail z podliczeniem i prośbą o przelew, a tego samego dnia po południu kurier przynosi paczkę z mixem serów. Zapakowana porządnie, choć hmm raczej tak, że widać że to nie jest wielkie przedsiębiorstwo wysyłające co dzień tysiące serów. Bardzo dobrze. Czuję się jak odkrywca skarbów, czasami podobne podniecenie towarzyszy mi, gdy przeglądam sterty piwnicznej lub strychowej makulatury, dokopując się do rzeczy rzadkich i cennych. To samo z tymi serami. Grzebię w kulkach gazet, wydobywając okazy mniejsze i większe. Świeższe i już dojrzałe. Pokryte szlachetną, niebieską pleśnią, rozpływające się i twarde, białe, żółte i przykryte czarnym woskiem. Ślinianki pracują. Skarby kuszą.

Szwajcar – żółty, od karotenu zawartego w trawach którymi żywią się krowy, dość twardy, ale na tyle ciągliwy że  dobrze się kroi, można uciąć cieniutki plaster. Wszystkie przemkowskie sery (bo Malinowa leży na terenie Przemkowskiego Parku Krajobrazowego), mają wyraźne zaznaczone dziurki powstające podczas fermentacji. Lekki, przyjemny zapach. Otoczony naturalna skórką. Po rozgryzieniu, bardzo delikatnie „skrzypi” na zębach. W smaku jak sama nazwa wskazuje – przyjemny, jak to szwajcar. Delikatny.

sery-zagrodowe-malinowa-zagroda-blog-chwile-na-miare-stanislaw-karolewski03

Processed by: Helicon Filter;

Mnich – zamknięty w czarnym wosku. Pachnie mocniej, zapach lekko kwaśny. Kremowy jak wszystkie pozostałe, prócz szwajcara sery. Smakuje tak jak pachnie, wyraziście, lekko kwaskowy, słony.

sery-zagrodowe-malinowa-zagroda-blog-chwile-na-miare-stanislaw-karolewski04

Processed by: Helicon Filter;

Piwny – miękki, mokry, kruszy się przy cięciu zmieniając się w małe kulki, które zostawiają ślad na palcach, leciutka gęstsza od wnętrza skórka ze śladami od sita, kremowy rozpływa się w ustach.

sery-zagrodowe-malinowa-zagroda-blog-chwile-na-miare-stanislaw-karolewski08

sery-zagrodowe-malinowa-zagroda-blog-chwile-na-miare-stanislaw-karolewski09

Processed by: Helicon Filter;

Przemkowskie – naturalny i z dodatkami. Proste sery podpuszczkowe. Jak wszystkie powyższe sery mają określony, pełny, zrównoważony, wyrazisty smak. Są dokładnie takie jak ja: wyrazistość, która nie wiedzie do utraty łagodności. Świetnie nadają się do codziennego spożywania. Jak wino stołowe od wieśniaka z Medoc – nalewane do wszystkiego co pod ręką, pięć razy dziennie, prosto z beczki, ale jednocześnie zdolne zaspokoić królewskie podniebienie, przewyższając każdą konfekcję. Wyrafinowana prostota. Pasują do wszystkiego.

Processed by: Helicon Filter;

Processed by: Helicon Filter;

 

Na koniec ser, który jest inny niż wszystkie powyższe. Niestety nie udało mi się go sfotografować, gdy tylko zacząłem wyjmować go z folii, a do klientów dobiegł jego przecudny zapach – rzucili się do drzwi i okien. Czar niebieskiej pleśni. Spróbuję go dopiero teraz, pisząc te słowa:

Uwaga…

Niebieski książę …mokry, …kremowy, mocny zapach, z daleka mniej przyjemny z bliska bardzo zyskuje, …smak równie mocny, charakterystyczny dla tego rodzaju serów ostry i słonawy, wydaje mi się podobny do Gorgonzoli i Roquefort’a, choć może znawcy i wielbiciele tych akurat serów okrzyczą mnie za to skojarzenie. Przemkowskie porównałem do wina. Tu również wino przychodzi mi na myśl, ale tylko po to by spłukiwać nim gardło po każdym kęsie.

 

Processed by: Helicon Filter;

Sery z Malinowej Zagrody zadowolą każdego. Bogactwo i pełnia, konserwatyzm w komponowaniu smaku sprawiają, że są idealne zarówno dla seromaniaków, jak i początkujących smakoszy. Z pewnością mogą stać się hitem niejednego przyjęcia i wypełnić codzienną kanapkę.

 

 

 

 

Malinowa Zagroda

Share Button
  • Odwiedzin24375

Opublikuj komentarz