Dwór wiejski z gankiem na słupach, z gankiem, spowitym w festony dzikiego wina, lub bluszczu…

… dworów z gankiem na słupach, z gankiem, spowitym w festony dzikiego wina, lub bluszczu. Dworów z białemi ścianami, lśniącemi w słońcu z za krzaków bzów i jaśminów, z za bukietów sztamowych róż. Białych dworów o oknach z okiennicami, z łamanym, pociemniałym dachem, na który sypią się jesienią złote liście lip i klonów, rosnących wokoło. Dworów o mrocznem wnętrzu, pachnącem suchemi ziołami i owocami, pełnem starych pamiątek, wspomnień i tradycyj. W dużym salonie pono niegdyś sztab wojska polskiego za powstania obradował całą noc…W jesionowej szafie wisi suknia prababki, w której na balu wileńskim zwróciła uwagę cesarza Napoleona… W kantorku dziadunia są kajdany, w których szedł przez rok i trzy miesiące za Bajkał. Umarł ten dwór. Dwór, co latami stał cichy, jakby bez życia, pełen łez i myśli o tych, co wyszli na daleką północ. Snuły się po komnatach ciemne postacie w szerokich sukniach, z ciężkiemi krzyżami na piersi. (…)

Marzenie. To wzruszający obraz starych dworów, dworów, za którymi tęsknimy. Zatrzymajmy się jednak na chwilę i zastanówmy się czym ten opis  różni się od opowieści o jakimkolwiek „wiejskim życiu”? Pierwsza część akapitu koncentruje się na pięknie – i z tym nieodmiennie kojarzy nam się życie w dworku – zarówno z wymienionymi tu białymi ścianami otoczonymi przez przylegającą przyrodę, ale i z pełnymi czaru przedmiotami i dziełami sztuki wewnątrz. I chyba z tym, że ten kto świadomie otacza się pięknem nie może być złym człowiekiem.

Druga część akapitu mówi o tym, że kto żyje w dworze jest częścią tradycji. Ma do dyspozycji doświadczenia i mądrość pokoleń – gdy nie wie jak się zachować – może do nich sięgnąć. I właśnie o tym mowa niżej – zmienia się świat, zmieniają się zewnętrzne formy, a to co jest sednem, rdzeniem tradycji pozostanie trwałe.

I znów idą lata. Poznikały ciche dwory wzdłuż wschodnich rubieży. A nad pozostałemi warczą śmigła aeroplanów. Tętni po szosie automobil. Ze stolicy płyną fale radjowe w ciemną noc ponad kraj. Jazz Band w Ziemiańskiej gra Charleston’a. Przyszło nowe życie. Stary kochający dwór stał się coraz trudniejszy do zamieszkania. Pokoje przechodnie, za wielkie, nieustawne. Brak łazienki i innych prymitywnych wygód. Okna za małe, sufity za niskie. Trzeba koniecznie nowy dwór stawiać.

 

Staropolski-Dwor-Blog-Vhwile-Na-Miare03

 

Nowy dwór. Gdzieś w starym parku na miejsce zapadłego z ziemię dworku z czasów Augusta Mocnego. Gdzieś nad bystrą rzeką kresową, gdzie w ogóle nie można się prawie doszukać śladów po zburzonym dworze, w parku, przeoranym betonowemi okopami. Muszą po ziemi polskiej wyrosnąć dwory nowe, kędy stare nie służą, lub gdzie ich brak. Tylko, że nowe życie inaczej pokieruje ręką architekta, kreślącego plan. Inne podszepnie pomysły pan dziedzic, gdy mu grożą reformy i podatki. Inne są wymagania higjeny. Wykwitnie z zieleni krzewów, lśniący białemi ścianami błyszczący szybami wielkich okien, nowy dwór. Musimy się strzec jednak, aby nie przenosić ślepo na nasz grunt form z zachodu. Możemy, przyjrzawszy się domom, amerykańskim, angielskim i francuskim, wyciągnąć przeróżne korzyści i znaleźć wskazówki, ale nigdy nie  należy stawiać obcych kopij. Bo mamy swój odrębny klimat i przyzwyczajenia, krajobraz i tradycję, materjał budowlany i wymagania. To, co gdzie indziej jest świetne, u nas właśnie może wypaść fatalnie. Czy to za wielkie okna, czy schody zewnętrzne. Ale, z drugiej znów strony, musi zewnętrzny wygląd dworu zmienić się też. Bo, skoro wnętrze inaczej się dziś ułoży, nie można zachować formy będącej już tylko maską powierzchowną, do której trzeba, chcąc ją zachować, nałamywać sztucznie układ nowego dworu.

 

Staropolski-Dwor-Blog-Vhwile-Na-Miare

 

Nowy dwór będzie mniejszy. Dwór przeciętny, średnio zamożny. Odejdą sala balowa i buduarki na spoczynek. Znikną pokoje starych rezydentów, alkierze i bokówki. Powstanie hall, sień, widna, duża, ciepła w zimie, chłodna latem. Wchodzimy do niej przez sionkę małą, byle swobodnie drzwi otworzyć. Z sionki zaraz w bok drzwi do szatni. z szatni wejście do umywalni i klozetu. W większym dworze można dać z sieni dwie garderoby – szatnie, dla panów i pań, połączone bezpośrednio z hallem. Jednak hall musi być połączony i z sienią, aby w lecie uniknąć przechodzenia przez szatnię. Z hallu mamy gabinet pana, salonik, lub bibljotekę, jadalnię, no i konieczne połączenie bądź bezpośrednio z kredensem, bądź przez korytarzyk. Pokój pana musi się łączyć z kancelarją i z sionką kuchenną. Bardzo wygodnie, o ile kancelaria ma okna na dziedziniec folwarczny, skąd widać cały ruch gospodarczy. Koło jadalni kredens, za nim przez korytarz kuchnia, śpiżarnia, zmywalnia. Koło kredensu pokój lokaja. O ile dom stoi na pochyłości, doskonale jest mieć pralnię pod kuchnią, można tam też urządzić łazienkę dla służby i W. C. Salonik, zwany też pokojem pani, gdy ma miłe cechy użytkowości w postaci biureczka, stolika do robót, czy szafki z książkami – łączy się z tarasem, albo pergolą, z południowej strony przylegającą do domu. O ile od podjazdu bardzo pożądany jest niewielki ganek – podcień, aby w czasie słoty ułatwić wyjście i wejście do domu, to weranda do ogrodu daje zawsze ciemny pokój, którego okna na nią wychodzą. Schody na górę lepiej jest zawsze mieć izolowane ścianami, a nie włączone w organizm hallu. Wyobraźmy sobie pożar, wybuchający właśnie w hallu, wówczas niema prawie wyjścia dla będących na górze, choć należy mieć zawsze drugą klatkę schodową dla służby. Na górze znajdą się pokoje sypialne, po dwa złączone łazienką i ubieralnią, pokoje dziecinne, bony, gościnne. Jeszcze wyżej pokoje dla służby, pokój dla nauczyciela, mały gościnny. Gdzieś na dachu rozepnie się antenę.

Pokój nauczyciela – powinien być umiejscowiony na tym samym poziomie co pokoje służby czyli na pozycji gorszej niż pokoje nie tylko członków rodziny czy gości, ale i lokaja, i bony. Dodatkowo autor artykułu zaznacza, że ten pokój ma być: mały. Czy to oznacza, że już wtedy nauczyciele próbowali zajmować nienależne im miejsce? Przy tym autor artykułu dodaje też, że ten pokój ma być gościnny. Nauczyciel dostaje więc wszystko co do życia potrzebne, zostaje też przyjęty gościnnie, ale jednocześnie wskazuje mu się jego miejsce: ma służyć.

Czy to jednak oznacza, że elita społeczeństwa, właściciele dworów – a także architekci i prasowi felietoniści, nie przywiązywali wagi do edukacji? Może nie dbali o swoje potomstwo?

Zastanówmy się jednak czego taki nauczyciel mógł nauczyć kogoś, kto dorastał w samowystarczalnym lub w prawie samowystarczalnym gospodarstwie? Kogoś, kto od małego pomagał we wszystkich gospodarskich pracach, zdobywał wiedzę nie tylko dotyczącą uprawy czy żywego inwentarza, ale z ekonomii, handlu, zarządzania, psychologii, etyki, budownictwa, fizyki, chemii – wyliczać można bez końca. Dla kogo historia nie była lekcją zadaną z podręcznika lecz opowieścią o niekończących się przygodach przodków, kuzynów i rzeszy innych bohaterów. Jeszcze wyżej pokoje dla służby, pokój dla nauczyciela, mały gościnny.

Przyszły dwór będzie musiał mieć choć jeden automobil. A ów wymaga garażu. Na zachodzie garaż włączono w skład domu. Ma on połączenia wewnętrzne z korytarzem, można w każdej chwili doń dojść, przygotować maszynę i odrazu z pod dachu wyjechać w drogę. W czasie słoty jest to nieocenione. Przyłączenie garażu zmienia całkowicie sylwetkę dworu. Dwór musi być jasny…

 

Staropolski-Dwor-Blog-Vhwile-Na-Miare02

 

Chociaż jest to artykuł o architekturze i mowa w nim głównie o rozkładzie pomieszczeń, bardzo różni się od popularnych i forsowanych dziś poglądów na „miejsce zamieszkania”. Dwór – co chyba było oczywiste dla ówczesnych czytelników – jest tu przedstawiony jako pewna „formą kulturowa”, styl życia, który choć zmienia się, ewoluuje wraz z czasami – trwa.

A skoro trwa – choćby w marzeniach i wspomnieniach – to żyje pewnie do dziś. Żyje w nas.

   Staropolski-Dwor-Blog-Vhwile-Na-Miare04

Kolejną notkę o dworze polskim – właśnie nabrałem na taką ochoty – napiszę na podstawie trzytomowego dzieła Karoliny Nakwaskie, a jakże pt.: Dwór Polski.

Zygmunt Knothe, O wnętrzach mieszkaniowych, Dwór wiejski ,[w:] Bluszcz, Rok LX, Warszawa 15 stycznia 1927 roku
ze zbiorów Antykwariatu Szarlatan

ilustracje: Juliusz Kossak [w:] Witkiewicz Stanisław Ignacy  Juljusz Kossak    Warszawa 1912, Nakład Gebethnera i Wolffa, 260 rysunków w tekście, 8 intagliodruków, 6 facsimili kolorowych z akwarel, portrety podług L. Wyczółkowskiego i St. Witkiewicza ze zbiorów Antykwariatu Szarlatan

Share Button
  • Odwiedzin56923

Opublikuj komentarz