Bloger je ruskie? Cztery pokolenia pod jednym dachem i ja.

Podobno bloger nie je kotleta*, tylko sushi. W takim razie, nie je też pierogów ruskich.

Na szczęście na czas tej jednej notki, możemy zapomnieć o tym, że jestem blogerem. O wiele dłużej bowiem, jestem antykwariuszem. A jeszcze wcześniej zacząłem pisać książki… A jeszcze wcześniej jadłem kotlety : )

Czy antykwariusz je kotleta mielonego?

Nie je, bo jest wegetarianinem. Za to ruskie uwielbia. Zwłaszcza takie jak dziś. Zrobione podczas sabatu – gdy zebrały się: prababcia, babcia, ciocia, mama i wnuczka – pięć kochających się kobiet, wcisnęło się do zbyt małej kuchni by sypać, wbijać, mieszać, ugniatać, mielić, kroić, szatkować, solić, pieprzyć, lepić i naturalnie – gadać.

pierogi-ruskie-blog-chwile-na-miare-stanislaw-karolewski02

Bez gadania bowiem, nic by z tego nie było. Gadanie jest najważniejsze. Dla nich.

Dla mnie jednak liczą się głównie pierogi. I bardzo dobrze, bo nie dość, że w ten sposób wszyscy wygrywają, to jeszcze panie tak się wciągnęły w opowiadane historie, że poszły gadać dalej do ogrodu. W całym domu zaległa cisza. A ja mogę pisać tę notkę, bo więcej pierogów już dziś nie zmieszczę.

pierogi-ruskie-blog-chwile-na-miare-stanislaw-karolewski01

* Tomek Tomczyk, Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj, Zielona Sowa 2013

Share Button
  • Odwiedzin5800

Opublikuj komentarz